Przejdź do treści

Chainsaw Man to nie jest to, co myślisz

(Denji, czyli trauma udająca głupka)

Marcin Tomaszewski · · 5 min czytania

Chainsaw Man to nie jest to, co myślisz

Cześć!

To będzie trochę inny film, bo pierwszy raz odniosę się do jakiegoś innego filmu. Padło na kanał Bez/Schematu i materiał Filipa „Nie rozumiem Chainsaw Mana”. I wiecie co? Ja go rozumiem. Rozumiem i Chainsaw Mana, i Filipa.

Od razu jednak zaznaczę, że to nie będzie hejt. Szanuję Filipa, jego opinię i czas, który poświęcił na analizę. Natomiast mam wrażenie, że pominął w niej kilka kluczowych elementów, które sprawiają, że Chainsaw Man jest dziełem wyjątkowym i bardzo dobrze ocenianym przez widzów. Odniosę się do faktów, analiz i wypowiedzi Filipa, którego przy okazji gorąco pozdrawiam.

Zaczynajmy.

Przereklamowany? [2:22]

Główny zarzut, który pojawia się w filmie to to, że Chainsaw Man jest przereklamowany. Że hype jest ogromny, że nie dowozi. I jasne, każdy może tak czuć. Natomiast spójrzmy na twarde dane.

Na MyAnimeList, czyli największym na świecie portalu o anime, pierwszy sezon ma ocenę 8,43 na 10 przy ponad milionie głosów. Manga ma 8,69 i jest w top 70 wszech czasów. A film, Reze Arc, który Filip ocenił na 7/10? Ma ocenę 9,11 i jest jednym z najwyżej ocenianych filmów anime w historii portalu. Na Rotten Tomatoes? 96% od krytyków. Na IMDb? Podobnie wysokie noty.

Być może miliony ludzi na całym świecie i setki krytyków się mylą? A może nie tyle się mylą, co po prostu Chainsaw Man jest czymś innym niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Może wymaga po prostu innego podejścia?

Płaski jak Denji [3:42]

O ile w kwestii przereklamowania można mówić, że to kwestia indywidualnych odczuć, oczekiwań, tego czy one zostały spełnione czy nie, to drugi zarzut o tym, że Denji to płaska jednowymiarowa postać jest już dużo cięższy. Według Filipa Denji to Spermiarz, którego jedyną motywacją są cycki. I znowu – na pierwszy rzut oka, tak to może wyglądać. I jest to jak najbardziej prawda. Sam z początku tak myślałem, jednak we need to go deeper.

Zacznijmy od tego, że Denji nie jest typowym bohaterem shonena. Nie jest postacią, która staje się co odcinek silniejsza i szlachetniejsza. Denji jest portretem ofiary skrajnej traumy i deprywacji.

Nie miał nic. Dosłownie. Sprzedawał swoje ciało, aby spłacić długi ojca. Jego marzeniem było najeść się. Chleb z dżemem to największy rarytas. Kiedy ktoś taki nagle dostaje dach nad głową i regularnie może usiąść do posiłku, jego horyzont marzeń nie sięga od razu ratowania świata. Sięga tego, czego nigdy nie miał: bliskości, dotyku, akceptacji. Uwaga, również w tej najbardziej podstawowej formie. Mówiąc krótko pragnie seksu.

Jego rozwój w anime, ale przede wszystkim w mandze, nie jest liniowy. Denji został tak napisany, aby zaliczać masę błędów, upadków, powrotów do złych nawyków. Z tego powodu bliżej mu do rzeczywistej walki o wydostanie się z żelaznego uścisku traumy. To nie jest złe, leniwe, pisarstwo. Wręcz przeciwnie. To cholernie dobre i odważne pisarstwo.

Humor, który ma uwierać [5:59]

To prowadzi nas do humoru. Ten owszem, jest prostacki. Tak, jest też często cholernie żenujący. Natomiast nie widzę w nim pustego fanservice'u. On służy narracji. Fiksacja Denjiego na punkcie seksu jest narzędziem, którego używają inni, aby nim manipulować. Na przykład Makima.

Denji nie różni się od nikogo z nas. To znaczy różni się, ale mi chodzi o to, że każdy ma jakieś słabości. Ta Denjiego jest seks. Makima doskonale o tym wie. Daje mu nadzieję na bliskość, aby później go wykorzystać i wysłać na kolejną samobójczą misję. Ten seksualny realizm jest celowy. Pokazuje, jak łatwo można sterować człowiekiem zdesperowanym i spragnionym prostych rzeczy.

Myślę, że humor nie ma tutaj śmieszyć, on ma budzić nasz dyskomfort oraz zażenowanie. Bo sytuacja Denjiego jest niekomfortowa.

Kapitalizm nie znika [7:16]

Według Filipa serial porzuca krytykę kapitalizmu zarysowaną w pierwszym odcinku. Nic bardziej mylnego. Ta krytyka nie znika. Jest cały czas widoczna jako tło historii. Denji staje się idealnym pracownikiem toksycznego systemu. Kimś, kto dosłownie zrobi wszystko za jedzenie i dach nad głową. Nie zadaje pytań. Jest lojalny wobec firmy, która go wyzyskuje. To co się dzieje na ekranie to metafora japońskich „czarnych firm” i prekariatu. Ludzi żyjących od zlecenia do zlecenia, bez żadnej stabilności.

Porównanie do DanDaDan wydaje się pozornie trafne, jednak wynika ono głównie z tego, że autor DanDaDan był asystentem Fujimoto. I tyle. DanDaDan to komedia romantyczna z elementami akcji. Chainsaw Man to z kolei mroczny dramat psychologiczny z elementami horroru. Trochę tak jakby porównać komedię romantyczną do nie wiem, „Taksówkarza”, bo w obu filmach bohater jeździ po mieście. Inne gatunki, inne cele.

Siła w wadach [8:32]

Więc czy Chainsaw Man jest przereklamowany? Moim zdaniem absolutnie nie. Czy jest trudny w odbiorze? Zdecydowanie tak. To nie jest typowy shonen, który ma ci poprawić humor. To seria, która stara się dekonstruować gatunek. Bawi się jego schematami, żeby opowiedzieć coś znacznie głębszego o traumie, samotności i wyzysku.

Siła Chainsaw Mana leży właśnie w tym, co Filip uznał za wady. W pozornie płaskiej postaci, która jest realistycznym studium traumy. W żenującym humorze, który jest narzędziem narracyjnym. W nierównym tempie, które buduje napięcie i sprawia, że przemoc uderza mocniej.

Jeżeli się nad nią zatrzymać to można dostrzec, że to jedno z ciekawszych i ważniejszych dzieł współczesnego anime.

Dzięki za obejrzenie. Dajcie znać w komentarzach, co Wy sądzicie o Chainsaw Manie. Zgadzacie się ze mną, czy może z Filipem? Chętnie poczytam. Do następnego.

Źródła

Co o tym myślisz?

Więcej do czytania