Przejdź do treści

Z archiwum Lektury Obowiązkowej Tekst z 2014 roku. Dziś napisałbym go inaczej. Może.

Poprawiłem tylko literówki

To straszne prawo cytatu, czyli jak korzystać z fragmentów cudzych utworów

Prawo cytatu pozwala na korzystanie z cudzych utworów. W jakich sytuacjach i w jaki sposób można korzystać z prawa cytatu na przykład na blogu?

Marcin Tomaszewski · · 5 min

Może wiecie, a może nie wiecie, ale jestem fanem recenzji jakie największym polskim gniotom funduje Mieciu Mietczyński. Jego kanał na YouTube wypełniony jest filmami, w których jedzie po takich wynalazkach polskiej kinematografii jak: „Kac Wawa”, „Legenda” czy „Gulczas, a jak myślisz?” Jest wulgarnie, jest konkretnie, ale przy okazji zabawnie i mimo wszystko nie sposób się z Mietkiem nie zgodzić. Niestety spuszczając filmy w kiblu musimy się liczyć z tym, że ktoś do nas przyjdzie i powie, że tak nie można. Nie w taki sposób. Najczęściej przychodzą twórcy tych mózgotrzepów. Tłumaczą się różnie. Czasem, że film ma być zły – poważnie? – czasem, że recenzja nie jest obiektywna – a coś takiego w ogóle istnieje? – a czasem, że nadużyliśmy prawa cytatu. Ostatnio m.in. na to ostatnie powoływali się dystrybutorzy „niezwykle udanego” thrillera o jęczącej dziewczynie bez nerki, czyli „Ostrej Randki”. Mietek recenzję usunął i zamiast niej nagrał co innego, ale przy okazji przypomniał mi, że warto poruszyć temat prawa cytatu.

Zabierając się radośnie za pisanie pojęcie o prawie autorskim wielu z nas ma takie, jak Donald Tusk o zarządzaniu kosmosem. Wbrew temu, co niektórzy myślą prawo cytatu nie dotyczy tylko treści spisanych. Dotyczy ono również osoby tworzące filmy czy muzyków. Zasadniczo wszystko, co zakłada wykorzystanie cudzej pracy w naszym utworze podlega pod prawo cytatu. W skrócie postaram się wyjaśnić, kiedy możecie cytować cudze prace, a kiedy tego robić nie można.

Jak i kiedy cytować?

  • Miejsce, w którym wykorzystujemy dany cytat z jakiegoś utworu samo jest utworem, który podlega pod prawo autorskie. Mówiąc krótko możecie cytować w ramach wpisu na blogu, który ostatecznie sam jest utworem. Tu oczywiście wchodzimy w temat, co jest, a co nie jest utworem. Musi tworzyć samoistną całość. Na potrzeby blogera najważniejsze jest to, że wpis czy jego film jest takim utworem. Jak chcecie się dowiedzieć więcej na ten temat to możecie zajrzeć na przykład tutaj.
  • Za cytowaniem musi stać jakiś cel. Cytujecie „po coś”, a najczęściej po to, aby wzbogacić swój tekst. Rzecz w tym, że cytat musi być związany z treścią utworu, w którym jest wykorzystywany. Wyróżnia się cztery podstawowe cele, dla których możecie cytować. Wyjaśnianie - bo cytat pozwala w przystępniejszy sposób, coś wyjaśnić i tym samym uzupełnia treść. Nauczanie - bliskie wyjaśniania, ale zasadniczo chodzi o to, że korzystacie z cytatu np. na polu stricte naukowym. Analiza krytyczna - cytat jest niezbędny dla dokonywanej analizy. Prawa gatunku twórczości - tu chodzi o sytuację, w której nowy utwór nie może powstać bez wykorzystania jakiegoś innego np. kolaż nie powstanie, jeżeli nie wykorzystamy w nim istniejących elementów.
  • Skoro mowa o treści, to dochodzimy do ważnej rzeczy. Cytat ma być wartością dodaną. To znaczy, że on tylko uzupełnia np. wpis, a nie stanowi jego rdzeń.
  • Jak już zacytowaliście kogoś, to musicie ten cytat odpowiednio oznaczyć. Ma być widoczny, aby czytelnik wiedział, że to nie jest coś, co napisaliście sami, że korzystacie z czyjejś twórczości. Przez oznaczenie rozumiem również wskazanie autora i to w maksymalnym możliwym stopniu. Imię, nazwisko, miejsce, z którego cytujemy etc.

To są cztery podstawowe elementy związane z zasadami dotyczącymi cytatu. Teraz możemy przejść do jeszcze trudniejszej sprawy. Jak duży może być cytowany fragment? Stawiam piwo osobie, która na podstawie polskiego prawa potrafi wskazać jednoznaczne ramy posiłkując się przykładami oraz wyrokami sądów. Problem w tym, że nie ma możliwości precyzyjnego określenia tej kwestii. Posłużę się cytatem:

Cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło.

Cytat pochodzi z uzasadnienia Sądu Najwyższy wyroku z dnia 23 listopada 2004 r. (I CK 232/04). Jeżeli dochodzi do sporu, to każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie. To nie jest tak, że jest jakaś wirtualna linijka, do której przykłada się utwór i mierzy, czy proporcje się zgadzają. Czy korzystając z 60 sekund filmu w swoim filmie naruszyliśmy prawo czy nie. Co do zasady chodzi o to, że pisząc cytaty nie mogą stanowić większości treści. Chodzi o rozwagę i korzystanie z tego, co mamy pod kopułą, a co naprawdę często się przydaje.

O czym jeszcze musicie pamiętać?

O tym, że cytat nie jest po to, aby go przekształcić, modyfikować. Nie można zmienić jednego słowa na inne, bo mi bardziej pasuje. Cytując nie możemy wypaczać pierwotnego znaczenia cytowanego utworu. W końcu nie musicie uzyskać zgody autora na wykorzystanie fragmentu jego dzieła – chyba, że sytuacja tego wymaga. Wtedy nie ma innej opcji, jak zwrócić się do niego z prośbą o wykorzystanie.

W końcu jest też grupa utworów, którym z różnych przyczyn wygasły już prawa autorskie. W takich sytuacjach jest więcej swobody w trakcie wykorzystywania utworów, ale jednocześnie ciągle trzeba pamiętać o tym, aby oznaczyć autora.

Ciekawym przypadkiem – szczególnie wśród blogerów zajmujących się kulturą – jest wykorzystywanie zdjęć w recenzji. Na przykład filmowej. Co do zasady wszyscy powinniśmy skasować screeny w recenzjach z filmów, bo pisząc recenzję filmu nie dokonujemy analizy krytycznej zdjęć w nim użytych – w ten sposób możemy z nich skorzystać na stronie – a oceniamy film jako całość. Tak powinno być, gdybyśmy egzekwowali literę prawa dosłownie. Na szczęście prawo jest w tej dziedzinie elastyczne i wiele zależy od interpretacji.

Konieczny jest zatem funkcjonalny związek recenzji z konkretnym fotosem. Ponadto muszą zostać zachowane proporcje pomiędzy cytowanym utworem a utworem własnym (w tym przypadku – recenzja), w ramach którego cytat jest wykorzystywany – należy pamiętać, że cytat pełni rolę wzbogacającą wartość powstającego utworu, nie może zaś nad nim dominować ani z nim konkurować. Za niedozwolone należy uznać użycie fotosów wyłącznie w celu ilustracyjnym czy uatrakcyjniającym wygląd czasopisma, w którym zostanie zamieszczona recenzja. - Emilia Chmielewska, prawnik Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy sp.j., Legalna Kultura

Oczywiście nie spotkałem się jeszcze z recenzją, która skupiałaby się indywidualnie na zdjęciach, które ją ilustrują, ale gdyby się uprzeć, to wykorzystane screeny nie mogą się pojawić w niej bez konkretnego powodu. W ten sposób patrząc na recenzje tworzone przez Mietczyńskiego można sobie zadać pytanie, czy ostatecznie by się nie wybronił z tego, co robi. Używa fragmentów filmu, ale przede wszystkim jako ilustrację dla analizy krytycznej. Z drugiej strony nie oznacza autorów, a to nie ułatwia potencjalnej obrony jego działalności. Do tego należy dorzucić jeszcze jeden istotny element. Kontekst użycia materiału. Na przykład problem pojawia się wtedy, gdy materiał, z którego teoretycznie możemy skorzystać w normalnej sytuacji wykorzystany jest w celu oczernienia autora czy cytowanego utworu. Wtedy może być problem z obroną wykorzystania prawa cytatu.

Zostawmy go jednak w spokoju. Mam nadzieję, że udało mi się przedstawić w zrozumiały sposób o co chodzi z cytatem. Jak chcecie wiedzieć więcej, to możecie na przykład udać się do serwisu Techlaw.pl prowadzonego przez Jakuba Krałkę albo na Legalną Kulturę, gdzie znajdziecie materiały na ten temat w postaci przewodnika po prawie autorskim.

Przeczytaj:

  • Darmowe zdjęcia

Fot. tytułowe - Frederic Guillory/Flickr.com/Licencja

Powiązane

Co o tym myślisz?

Więcej do czytania