Przejdź do treści

Z archiwum Lektury Obowiązkowej Tekst z 2014 roku. Dziś napisałbym go inaczej. Może.

Poprawiłem tylko literówki

Scott Snyder, Rafael Albuquerque i Mateus Santolouco znowu to zrobili

Recenzja komiksu Amerykański Wampir 2. Komiks Scotta Snydera Amerykański Wampir 2. Recenzja drugiego tomu Amerykańskiego Wampira.

Marcin Tomaszewski · · 1 min

Komiks „Amerykański Wampir 2” to nic innego jak kolejna okazja do tego, aby poznać prawdziwe wampiry. Wampiry to nie „Zmierzch” i dobrze wie o tym każdy, kto kocha „Draculę” Brama Stokera, a za „Wywiad z wampirem” jest w stanie wybaczyć boskiemu Tomowi jego przygody ze scjentologią.

I to właśnie dla takich osób jest drugi tom komiksu „Amerykański wampir”, który zbiera w jednym miejscu zeszyty od numeru 6 do 11. Tym razem z Hollywood trafimy w kolejne ikoniczne miejsce, czyli do Las Vegas. W Mieście Grzechu zaczynają ginąć ludzie związani z budową wielkiej tamy. Rany wskazują na to, że nie zabił ich śmiertelnik.

Las Vegas z komiksu, za który odpowiadają Scott Snyder, Rafael Albuquerque i Mateus Santolouco, to miejsce, które zapracowało na sformułowanie Miasto Grzechu. Przestępczość, prostytucja i morderstwa to normalka i to właśnie w takich warunkach poznajemy młodego szefa miejscowej policji Casha McCogana. Cash będzie musiał uwierzyć, że wampiry to nie bajki, a w centrum wydarzeń pojawią się Skinner i Pearl, których poznaliście, jeżeli czytaliście poprzednią odsłonę serii. Autorzy nie stracili tego nerwu, z którym stworzyli pierwszą odsłonę. Nadal mamy do czynienia z klimatyczną historią, która przedstawia nam wampiry takie, jak one powinny być przedstawiane. Jako postacie brutalne, targane silnymi namiętnościami, z którymi się nie dyskutuje. Nie ma tu miejsca na barokowy romantyzm. Przesłodzone gadki o tym, że Kristen Stewart potrafi grać, a do tego zostanie wampirem. Jeżeli to takich opowieści szukacie, to świetnie trafiliście.

Kolejny raz dostajemy do ręki świetnie narysowaną – choć nie wszystkim kreska pary Albuquerque – Santolouco musi się podobać – i bardzo dobrze opowiedzianą historię. Snyder – tym razem już bez Kinga – kontynuuje swoją opowieść o historii Stanów Zjednoczonych, którą uważnie obserwują nasi wyposażeni w kły bohaterowie. Nie wiem, co będzie dalej, ale po przeczytaniu drugiego tomu mam ochotę na kolejny, a to chyba najlepsza rekomendacja.

Powiązane

Co o tym myślisz?

Więcej do czytania