Przejdź do treści

Z archiwum Lektury Obowiązkowej Tekst z 2014 roku. Dziś napisałbym go inaczej. Może.

Poprawiłem tylko literówki

Jak NaTemat.pl tłumaczy błędy merytoryczne

Spotkałem się z różnymi sposobami na wytłumaczenie błędu merytorycznego. Niedobór snu, nieznajomość tematu, epidemia nosówki wśród pudli czy po prostu zwalanie…

Marcin Tomaszewski · · 3 min

Spotkałem się z różnymi sposobami na wytłumaczenie błędu merytorycznego. Niedobór snu, nieznajomość tematu, epidemia nosówki wśród pudli czy po prostu zwalanie wszystkiego na ingerencję sił nadprzyrodzonych. Myślałem, że widziałem wszystko, a przynajmniej sporo, aż do momentu, gdy kliknąłem w podesłany przez Kosa – [Marcin Kosman, redaktor naczelny polygamia.pl, prowadzący bloga - openbeta.pl] – link na temat najlepszego produktu eksportowego z Polski. Tekst napisany w kontekście Wiedźmina 3 oraz innych polskich gier. Oczywiście przy okazji wciśnięto do niego Baracka Obamę, który wspomniał o Wiedźminie podczas ostatniej wizyty w naszym kraju. Wszystko zgrabnie ubrane w słowa tak, aby udowodnić, że w Polsce mamy problem ze zrozumieniem, że gry to poważny biznes i to one powinny służyć do promocji naszego kraju a nie wódka.

Ja mam problem, Ty masz problem, oni też mają problem. Albo Mambę

Dużo tych problemów, ale tak naprawdę nie wiem, kto ten problem faktycznie ma. Kim są ci mityczni „my”? Czy chodzi o panią Basię z monopolowego, czy o polityków. Może chodzi tu o Marcina Kosmana, o mnie, a może prezydenta Bronisława Komorowskiego? Skoro już o mnie mowa, to tak naprawdę znalazłem jeden problem i w tym wypadku nie dotyczy on kwestii polskich gier.

Problem ma autor tekstu. Głównie ze względu na to, że już wyjściowa teza na jakiej opiera się tekst była prawdziwa lata temu. Aktualnie świadomość jest coraz większa, a o to, że „gierki” to intratny biznes rozumieją ci, którzy rozumieć to muszą. I wcale nie muszą to być „wszyscy” wliczając w to pana Mieczysława, który myśli głównie o tym, jak zarobić na utrzymanie swojej rodziny. Rozumieją to ludzie z pieniędzmi, którzy w branżę chcą inwestować. Owszem, może ich być więcej, ale i na to przyjdzie pora. Normalnie olał bym tę sprawę i napisał coś innego, ale jak sugeruje tytuł tego tekstu ma być o błędach merytorycznych i tym, jak są one tłumaczone.

Drobne nieścisłości

Jak przeczytacie tekst, do którego się odnoszę to być może zauważycie kilka „nieścisłości” doprawione pisaniem z tzw. „przyszłości”, czyli wspominanie o efektach targów, które jeszcze się nie odbyły. Wypunktował je w komentarzu Jacek Głowacki - redaktor Działu Technologii i Gier serwisu Onet.pl. O co chodzi?

  • Prezydent Obama nie odnosił się do trailera trzeciej odsłony Wiedźmina
  • Wskazywanie na sukces Wiedźmina jest super, ale wspomniany w tekście Techland może pochwalić się jeszcze lepszymi wynikami sprzedaży
  • Prawdziwym produktem eksportowym są nie tyle gry, co ich twórcy. Adrian Chmielarz, Michał Madej, Tomasz Gop i wielu, wielu innych. Zresztą oni bardzo dobrze promują Polskę na arenie międzynarodowej i bez pomocy polityków

Pod komentarzem Jacka Głowackiego pojawiła się odpowiedź – jej autorką jest Maja Swiecicka zw. z natemat.pl. Cytuję całość:

Serwus Jacek :) Moim zdaniem Wąsu tutaj błędów nie popełnił żadnych, może jedynie nieścisłości, które żeby wiedzieć, to trzeba się trochę bardziej specjalizować w temacie gierek. Z tego co wiem, pan redaktor lubi sobie czasem przyciorać, ale w natemat.pl pisze głównie o gospodarce, biznesie i polityce, także prosimy o wyrozumiałość. Ukłony.

Błędów nie ma. Są nieścisłości. Takie, które zweryfikują tylko ci, którzy specjalizują się w temacie gierek. My zweryfikujemy, ale to nie o nas chodzi. Opiniotwórcze medium nie może tłumaczyć nieścisłości w tekście tym, że „ci znajdą, ale reszta i tak tego nie zauważy, więc w sumie nie ma problemu”. Siadając do pisania powinno się przede wszystkim zrobić trzy rzeczy:

  • zweryfikować informacje
  • zweryfikować informacje
  • zweryfikować informacje

W tej kolejności. To, że ja czy ktoś inny, kto się branżą interesuje wyłapie nieścisłości to jedno. Problem w tym, że tu nie chodzi o nas tylko o ludzi, którzy tych nieścisłości wyłapać nie mogą. Gdybym, któremuś redaktorowi z którymi miałem przyjemność pracować przyniósł tekst, w którym „są nieścisłości” i nie ma sensu się nimi przejmować, to prawdopodobnie dostałbym po uszach. Czytelnicy w większości przypadków nie weryfikują tego, co czytają. Mają to w dupie lub nie mają na to czasu. Często jedno i drugie. Dlatego tak ważne jest to, aby przekazać to, co chce się przekazać tak, by oni później sami nie powtarzali jakiś bzdur na temat gier.

W sumie pieprzyć gierki. Co jednak zrobić z tekstami na temat bezrobocia, medycyny czy nawet tej cholernej polityki. Tam też przekazując ważne informacje np. na temat szkodliwości leków pojawią się „nieścisłości”, które wyłapią tylko pracownicy branży farmaceutycznej i lekarze? Serce rośnie za każdym razem jak masowe media biorą się za temat gier. Choć założę się, że ten ważny mięsień byłby w lepszej kondycji, gdyby zabierali się za ten temat ludzie, którzy mają o nim pojęcie. Trzeba się zastanowić również nad tym, czy masowe, ogólne pod względem tematyki, media w ogóle są grom potrzebne, ale to jest temat na inną dyskusję.

Odnosząc się jeszcze do cytowanego komentarza może zacznę pisać o wychowaniu dzieci? W końcu mam od ponad 1,5 roku córkę, więc coś już tam na ten temat wiem…

Powiązane

Co o tym myślisz?

Więcej do czytania