Przejdź do treści

Z archiwum Lektury Obowiązkowej Tekst z 2016 roku. Dziś napisałbym go inaczej. Może.

Poprawiłem tylko literówki

BoJack Horseman: studium rozpaczy

Serial „BoJack Horseman” dostępny na platformie Netflix to z jednej strony zabawna historia pewnego konia, a z drugiej smutny obraz życia każdego z nas.

Marcin Tomaszewski · · 1 min

„BoJack Horseman” to świetny przykład na to, jak z przeciętnego serialu można zrobić coś więcej. Coś, co jak mało która produkcja porusza temat ludzkiego cierpienia. Bo główny bohater stworzony przez Raphaela Bob-Waksberga cierpi, a my z tego cierpienia na początku się śmiejemy, a później stwierdzamy, że go rozumiemy.

Nie wiem, co się zmieniło między sezonami. Dlaczego pierwszy sezon serialu „BoJack Horseman” spokojnie można wsadzić na półkę z napisem już to widziałem wiele razy i nic mnie nie zaskoczy, a drugi to już prawdziwy majstersztyk, by ciągle trzymać poziom w kolejnym. Bohaterowie ewoluują tak samo jak ewoluują ich twórcy. Dzięki temu dostajemy coś, co nie zawsze musi nas bawić. Serial, który nie wierzy w bardzo szczęśliwe zakończenia. Trochę uwiera, ale i uczy, że nie jesteśmy zostawieni sami sobie. Przynajmniej nie musimy być, bo wiele zależy od nas samych.

I choć dla wielu z Was wyda się to idiotyczne, że doszukuję się jakiejś głębszej filozofii w serialu animowanym dla dorosłych, który ostatnio jest coraz bardziej popularny, bo przecież głównym bohaterem jest koń, który ćpa i żłopie alkohol, to o takim podejściu do tematu również jest ten serial. To niesamowite, że ciągle pojawiają się produkcje, które potrafią mnie zaskoczyć. Zresztą „BoJack Horseman” powiela sukces innego serialu, w którym filozofia i kwestia ludzkiej egzystencji stanowi niezwykle ważny element całości. Tym serialem jest „Rick and Morty”. Tam też główny bohater ma swoje problemy. Bardzo poważne problemy, ale to opowieść na inny raz. Tymczasem obejrzyjcie film, który przygotowałem.

Powiązane

Co o tym myślisz?

Więcej do czytania